Blog > Komentarze do wpisu

Mrówki, a Kofi Annan

Dzisiejszy dzień rozpoczął się zupełnie tak samo jak wczorajszy. O godzinie 6.00 zadzwonił mój biały budzik. Byłam dość głodna, więc postanowiłam zjeść śniadanie. Jest to dość ważny fakt gdyż planowałam śniadania nie jeść, bo muszę iść na jakieś tam badania krwi, a wiadomo, że krew się bada na czczo. Tak więc postanowiłam iść na całość i usmażyłam 4 jajka. "sunny side up". W sumie też wydawałoby się, że jest to mało interesująca informacja, a jednak nie. Otóż do niedawna nie umiałam robić tak zwanych jajek sadzonych. Jakieś tam zwykłe spłaszczone to pewnie i bym zrobiła, ale takich ładnych trochę rzadkich trochę twardych to nie umiałam. Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało. Pewnie nie słusznie, bo w sumie to nigdy nie próbowałam ich zrobić. A teraz proszę jestem całkiem niezły mistrzunio. Płynie z tego taki morał- nie martwcie się jeśli wydaje się wam, że czegoś nie potraficie. Spróbujcie, nigdy nie wiadomo- może się okazać, że drzemie w was ukryty talent hehe.
Tak więc usmażyłam. 2 dla siebie i 2 dla Mensza. Smażę na dwóch patelniach, żeby mi się nie zlały i żeby mówiąc krótko i dobitnie były ładne. Dodaję trochę soli, pieprzu i oregano.
Kochani, jajka sadzone z oregano są świetne! A jak jeszcze podsmaży się cebulkę z winegretem to już w ogóle pierwsza klasa. Do tego dwa tosty, keczup i plasterek szynki.
Po takim śniadaniu raczej na czczo już nie byłam. Badanie krwi zostało tym samym odsunięte w przyszłość.
Nie chciało mi się iść zbyt wcześnie do pracy, więc poszłam sobie do urzędu. Przez całą drogę słuchała msobie jednej piosenki. Słyszałam tą piosenkę z jakieś 10 razy i zaraz znowu sobie posłucham. Moja nowa miłość: Missed the Boat zespołu Modest Mouse z płyty We Were Dead Before the Ship Even Sank. Polecam. Gorąco polecam.
Musiałam odebrać jakiś tam papier w związku z tym DBA czyli doing business as. Po przyjściu do pracy nie chciało mi się pracować, ale niestety musiałam.
Szef miał dzisiaj dwie rozmowy kwalifikacyjne bo szukamy kogoś do naszej grupy. Bo jest kurde tyle roboty, że można się załamać. Obaj kandydaci nie odpowiadali zarówno mi, jak i Brazylijczykowi. Doszliśmy do wniosku, że lepiej by było, żeby byli młodsi, żeby się za bardzo nie mądrzyli. Brazylijczyk ma 25 lat.
Tak minął mi dzień. Niezbyt ekscytująco, ale na szczęście zostało mi tego dnia jeszcze trochę. Za chwilę idę na spotkanie z koleżanką, a późniejszym wieczorem idziemy z Menszem na margaritę i tamales, od których jeszcze nie tyję. Mamy taki problem, że zamiast się kurde przygotowywać do wystawy (bo w maju wystawiamy kilka, że tak powiem dzieł sztuki) wolimy sobie pójść na piwo. Tak właśnie pracujemy już cały tydzień.
Wydarzeniem dnia dzisiajszego oprócz emaila od koleżanki z sąsiedniego bloga, która byczy się w Polsce jest powrót mrówek. Mamy bowiem znowu w domu mrówki. Dzisiaj odkryłam, ale nie wiem jeszcze skąd przyłażą. Narazie tylko jakieś 10. Ale wiem, że już jutro będzie ich 20, pojutrze 100 a za tydzień okaże się, że włażą mi do łóżka. Rok i dwa lata temu miałam ten sam problem. Tylko w kwietniu i tylko przez tydzień. Inwazja mrówek. Mrówki mają nie tylko nasi sąsiedzi, ale także znajomi w pracy. Szef Mensza i nawet Brazylijczyk. No ale cóż, zostawiam ten problem Menszowi, gdyż w zeszłym roku ja się ich pozbyłam z domu. teraz jego kolej.
To tyle jeśli chodzi o tytuł. Drugą część tytuły wyjaśnię w całkiem niedalekiej przyszłości. Życzę wam wszystkim miłego wieczoru i niemania mrówek. Bo w końcu są to dość obrzydliwe stworzenia jeśli widzi się je w kuchni, a nie na ten przykład w lesie.
czwartek, 05 kwietnia 2007, hjuston

Polecane wpisy

  • Żabowca

    Po deszczu hjustońskie żaby wyłażą jak przysłowiowe robaki. Tym razem udało mi się nagrać ich odgłosy . Prawie jak owce, c'nie?

  • Żaba

    Nadeszła znowu ta pora roku, w której w środku nocy budzą mnie żaby. Lubię te odgłosy. Żaby u nas w domu to w ogóle temat dość modny. Franek ma ostatnio na ich

  • Monarcha

    Okazuje się, że tegoroczna zima stulecia (która w Meksyku była podobno chłodna i mokra), a także nielegalne wycinanie lasów (i związane z tym powodzie błotne) w

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
good_news
2007/04/05 01:12:57
A ja własnie z Beatą Pwlikowską o mrówkach pieczonych wczoraj:)
-
Gość: aga, *.dsl.mrdnct.sbcglobal.net
2007/04/05 03:32:27
o rany, ja mam ich SETKI i to przez caly rok... Nawet zima przy trzaskajacych mrozach skubane sie uchowaly. Dobrze, ze sie postanowilam wyprowadzic, moze w nastepnym mieszkaniu mrowek nie bedzie. Ale, ale, jak sie ich pozbyliscie/bedziecie pozbywac? U mnie sa wszedzie, poza kuchnia (z ktorej jakims cudem sie ich pozbylam). Np. co dzien znajduje kilka/kilkanascie pod prysznicem. Brrrrrr.
-
2007/04/05 04:54:54
kurde good- ty to masz fajnie z tymi wywiadami. nawet z beata pawlikowska ;-)

aga- a ty ze wschodniego wybrzeza? wy tam macie mrowki? nawet zima?
no wiec w zeszlym roku to pozbylam sie ich tradycyjnie. raid-em.
-
Gość: suvka, *.ptld.qwest.net
2007/04/05 07:25:56
ja je paralizowalam raidem w spraju i bylo mi przykro jak sie tak skrecaly i dostawaly drgawek i potem sie rozpuszczaly, ale jak im tlumaczylam spokojnie, po polsku i po angielsku, zeby mnie nie nawiedzaly bo je bede musiala zabic to nic sobie z tego nie robily...taki mrowczy los.
-
2007/04/05 13:30:47
ja mialam i mam wyrzuty sumienia. w koncu jakby nie bylo sa to takze boze istoty. no ale co zrobic jak ci sie rozmnazaja na potege. no co zrobic? moze dzisiaj ich juz nie bedzie. az sie boje zejsc do kuchni.
-
Gość: brudzia, 204.225.7.*
2007/04/05 15:00:55
jesli chodzi o jajka to ja ich robic nie umiem, bo mi sie zawsze rozlewaja, ale nie ubolewam, bo nie lubie jajek sadzonych.
jesli chodzi o zatrudnianie ludzi to jest to totalna DYSKRYMINACJA!!! nie spodziewalam sie tego po tobie....
a jesli chodzi o morowki my nigdy nie mielismy, ale raz ja pilnowalismy domu u tesciow i przynioslam je do domu razem z ziemniakami z garazu to uzywalam na nie windex i po dwoch dniach znikly.
-
2007/04/05 15:23:20
to prawda. rzeczywiscie moze to wygladac jak dyskryminacja. ale zapewniam, ze nie jest bo tak naprawde to wlasciwie nie zalezy mi kogo moj szef zatrudni. i to, ze nam nie odpowiadali to zupelnie nic nie oznacza, bo my ich tylko, ze tak powiem obgadalismy. bo przeciez nawet nie zamienilismy z nimi ani slowa. widzielismy tylko jak wchodzili do szefa do biura. brazylijczyk przyszedl i powiedzial, ze szkoda ze nie sa w naszym wieku bo byloby smiesznie, a tak to trzeba sie bedzie pilnowac i ja przytaknelam. ot i cale wydarzenie.
-
Gość: aga, 208.252.38.*
2007/04/05 18:11:40
tak, ja z CT. I sa skubane okragly rok, w tej akurat okolicy gdzie mieszkam. Raid pomaga na tydzien-dwa, a ze zapominam regularnie pryskac to sie pojawiaja znow... Takie lapko-trutki tez srednio na jeza dzialaja. No nic, wyprowadze sie moze do apartment building wkrotce to moze tam ich nie bedzie (teraz wynajmuje mieszkanie w domku, na ground level, wiec mrowki daleko nie maja...)

Pozdrawiam ;)

PS jajka sadzone uwielbiam, musze poprobowac je z oregano ;)
-
2007/04/05 18:47:48
ja tez dostalam maila od kolezanki z sasiedniego blogu ;O)
a propos jajek... ja zawsze lubie na gore nasypac pokrojona zielona cebulke :O) eh... a tu do lunchu jeszcze 13 minut ;O)
-
aniabuzuk
2007/04/05 23:48:46
Mrowke widzialam jedna w domu u rodzicow, podobno w tamtym roku mieli plage. Lat temu 18 (?!) na wczasach w Bulgarii zostawilismy nieopatrznie torebke landrynek na parapecie i po kilku dniach zostaly z nich tylko szkieleciki - mrowki wszystko wyjadly od srodka.
Blog emigracyjny- krótkie historie z życia w Houston