Blog > Komentarze do wpisu

Death by Chocolate




Weekend jak to miało miejsce przez jakieś ostatnie 2 miesiace okazał się deszczowy. Parada gejowska, która miała być świetna, okazała się kompletnym niewypałem. Zadanie domowe z Flasha zamiast 2 godzin zajęło mi dwa dni i boli mnie nadgarstek. Od poniedziałku zatrudniamy Chinkę Czikulikulinkę, która bardzo kiepsko rozumiem.
Aby się pocieszyć wybrałam się więc na odkrywanie nieznanego.
W ten deszczowy weekend postanowiłam zaszaleć i udać się w końcu (bo odkąd tu mieszkam nie byłam) do Chocolate Bar i napchać się czekolady, za która tak naprawdę nie przepadam.
Znam paru takich, którzy bez czekolady po prostu nie mogą. Przychodzą do domu i już otwierają szuflady, przychodzą do pracy i już rabują vending machines. Jakby mogli to dziecku z ust by odebrali.
Ja słodyczy generalnie nie jem. Ze słodyczy lubię jedynie Raffaello i M&Msy z orzechami, albo z migdałami. Lubie też takie polskie ciastka- Łakotki w czekoladzie. Reszta po prstu jakoś mi nie wchodzi. Generalnie w tej Ameryce jem bardzo mało słodyczy. Kiedyś kupiłam sobie M&Msy z vending machine, ale jakiś baran wsadził je na najwyższą półkę i zanim doleciały, to się roztrzaskały. Tak więc nie kupuję. I mi nie żal. A wy jecie słodycze?
Ale w ten weekend postanowiłam spróbować czegoś innego i zabrałam Mensza na randkę do tego baru właśnie.




O Bożenku, czego oni tam nie mieli... Owoce w czekoladzie, popcorn w czekoladzie, czekoladowa cegła (pół kg czekolady z owocami i orzechami), czekoladowa pizza z 'serem' zrobionym z białej czekolady, czekoladowe numerki i literki, czekoladowe serniki. Czekoladowe gadżety czyli piguły - bo pigułkami tego nazwać nie można - na PMS, zestawy dentystyczne (czekoladowa szczoteczka i pasta do zębów), czekoladowe kajdanki, czekoladowe tatuaże (hmmm), czekoladowa klawiatura, pieniądzem młotki, motocykle, aspiryna, skrzypce i nawet krowa. Do tego można było zakupić czekoladowego szampana i czekoladowe prezenty związane z zawodem fryzjerskim, doktora i nawet rybaka.
Oczywiście w takim sklepie nie można myśleć tylko o sobie. Szczególnie jeśli przed wejściem zostawiło się psa. Dla psów też można kupić 'czekoladowe' kosteczki. I sugar free chocolate też oczywiscie była.



Ja postanowiłam spróbować lodów, bo lody jak wiadomo są dobre na ochłody. Smaki oczywiście tylko i wyłącznie czekoladowe. Ja zamówiłam sobie jakiś taki z żórawinami i migdałami i z cytrynowy z białą czekoladą.
Zjadłam jakąś 1/4, resztę wywaliłam. Niby mała gałka, a tyle tego, że można całą rodzinę wykarmić.




Miejsce oczywiście warte odwiedzenie, ale nie sądzę, że się tam jeszcze kiedyś wybiorę. Może zimą na czekoladę do picia...


poniedziałek, 25 czerwca 2007, hjuston

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/06/25 05:41:01
ojej... ja bym nie miala lekko z takim sklepem! fajne miejsce! bo ja moge slodyczy nie jesc, ale czekolady.... juz sie nie da ;O)
ale te owocki w czekoladzie... mniam! troche niehumanitarne jest droga Hjuston zamieszczanie tylu zdjec z takiego miejsca!
ale wyglada pierwsz klasa!

a w temacie czekolady - ostatnio jestem na etapie gorzkiej Wedla... 99 centow za tabliczke ;O) nie tak drogo jak w tym Houston ;O) ($2.95 za jedna taka pomaranczke??!!!) na czekolda wpadaj do Chicago Hjuston - z biletem lotniczym taniej wyjdzie ;O) pozdrawiam!
-
2007/06/25 05:41:46
ps. a chrystusik w naglowku bloga coraz lepszy ;O)
-
Gość: suvka, 71-34-113-39.ptld.qwest.net
2007/06/25 05:57:42
CZEKOLADA.............mmmmmmmm bez czekolady nie da sie zyc Hjuston!!! Jem codziennie, z nabozenstwem, dwie kostki gorzkiej czekolady lindta z migdalami i gruszka...inaczej nie dam rady przebrnac przez dniowke :)

W PDX mamy kilka rewelacyjnych barow czekoladowych, moim ulubionym jest Cacao, gdzie serwuja zdecydowanie najepsza w miescie czekolade do picia. Jest rozkoszna, aksamitna, pikantna i powala z nog...do tego mala filizanka ma chyba tylko 1000 kalorii! Ania z west hills musisz sprobowac jesli jeszcze tam nie bylas.
-
2007/06/25 06:46:07
no 2.95 to troche przesada za taki plasterek.
mnie tylko zastanawia co oni robia z ta czekolada jak wysiadzie im klima? suvka- a ty kiedy w koncu cos napiszesz?
-
2007/06/25 11:11:39
No to mi smaku teraz narobiłaś - idę do automatu na dole, może będzie tam jakiś Twix lub coś takiego. A miałem nie jeść słodyczy ;-)
-
Gość: mamut, acgk26.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/25 13:32:07
Ja mam napady na slodycze. Moge nie jesc caly miesiac, a potem zjem z nadwyzka. Lubie dobre slodycze, jak np. gorzka wedlowska czekolada, batony Grzeski (kakaowe wafelki w czekoladzie, sliwki w czekoladzie firmy Dobosz(cukierki), chalwa waniliowa krolewska firmy Wedel. Reszty moze nie byc. Zamiast slodyczy czesto jem orzechy i suszone owoce. Trzeba je jesc z umiarem, bo od nich sie tyje.
-
2007/06/25 13:41:45
nie moglam sobie za chiny przypomniec jak po polsku nazywa sie vending machine. a tu prosze- automat. no jak moglam na to nie wpasc.

mamut- grzeski rzeczywiscie moga byc
-
2007/06/25 16:23:13
Czekalade lubie, ale spokojnie moge sie bez niej obejsc. Bardzo mi smakuje gorzka Dove, Lindt - ale uwazam, ze Hershys jest do niczego. M&M tylko z orzechami, jak juz sie dorwe, to moge jesc garsciami.
Natomiast czekolada ta do picia jest mi obojetna - moj eM natomiast dalby sie za nia pociac - Suvka, dzieki za info o barze czekoladowym, moze go tam wezme, jak bedzie grzeczny:)
-
2007/06/25 18:08:25
Kiedys jadlam wiecej, teraz okazjonalnie. W domu zawsze cos trzymam, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie kryska na Matyska.
Mam slabosc do Hersheya z czasow, gdy babcia przysylala nam z Ameryki ogromne bloki tejze wlasnie czekolady, ktore trzeba bylo rozbijac albo duzym nozem lub mlotkiem. Zapach tej czekolady to zapach mojego dziecinstwa, wiec jesli siegam po czekolade, to najpredzej wlasnie bedzie to Herhey's. Uwielbiam tez Godive.
Co to za Chinka?
-
2007/06/25 18:57:10
o mnie jak chcecie sobie poczytac to przeczytajcie co napisal mamut. teraz juz wiem po kim to wszystko mam. ogolnie tez wole orzechy albo owoce, chipsy tez moga byc. ze slodyczy to najbardziej lubie kinder bueno. oststnio kupilam sobie kamyczki, bo jz nie jadlam z 15 lat. pyszota...
-
2007/06/25 20:14:15
ania- no chinka czikuczikulinka. ma na imie juhoj. tak sie wymawia, ale wiesz nie wiem jak sie pisze bo nie znam chinskiego hehe
-
2007/06/25 22:35:44
Hjuston, a moze chinskiego sie troche nauczysz?? nawet nie mowic, tylko kilka znaczkow! w roznych grafikach to zawsze fajnie wyglada! wykorzystaj Chinke ;O)
-
2007/06/25 23:37:41
powiem tylko, ze kolezanka z pracy, z chin ma na imie HUI
boje sie do niej odzywac!;)
-
2007/06/26 08:48:06
Słodycze jem raz na jakiś czas i to bez sensacji ;) Lubię lody, niektóre ciasta. Nad słodycze przedkładam mięcho ;)
Ale taki sklep to ciekawa sprawa.
-
2007/06/26 20:01:59
Boże, jakie piękne rzeczy w czekoladzie ;))) A ja już nie jadłam słodyczy od chyba 2 miesięcy ... z tym, że to ćwiczenie woli, a nie naturalny stan nie-lubienia.
-
2007/06/26 21:21:49
oo witam froasie. chyba poraz pierwszy tutaj?
-
2007/06/27 16:10:54
zaslyszane w porannym radio jadac do pracy - Justin Timberlake w czasie swojej trasy koncertowej musi w kazdym miescie, w garderobie miec: po pierwsze - duzy zapas tabliczek czekolady Hershye's.
a po drugie - BEANO (????) :)

ps. dla tych co nie znaja BEANO -
Beano is a natural enzyme supplement that can help you prevent gas, bloating, and other digestive problems after eating certain foods
-
2007/06/27 16:27:22
nieopatrznie wszedłem na Twoją notkę DZIŚ!.Bo dziś chodzi za mną czekolada.I to jak za mną chodzi...jak za jakimś nałogiem, albo co.
Hyhy zakupiłem sobie 2 (dwie sztuki):P
pozdrawiam
A.
-
2007/06/27 16:38:57
ania2000- to pewnie po tej czekoladzie musi zazywac ten beano. w ogole zauwazylam, ze lekarstwa preventing gas sa bardzo popularnew stanach. amerykanie lubuja sie w lekarstwach pomagajacych w trawieniu.

boxblox- co to znaczy nieopatrznie? wchodzisz na moj blog nieopatrznie ;-)
-
2007/06/27 16:55:16
hjuston - to po czekoladzie sie pierdzi????
-
2007/06/27 17:08:15
nie wiem- ja nie jem hehe
-
Gość: ahahaha, 81.190.82.18*
2007/07/03 22:56:40
zamawiam te truskawki, nawet jak bede po nich pierdziec
-
2007/07/03 23:50:19
jak tu przyjedziesz to ci monsz zrobi maliny w czekoladzie, bo dobre robi.
-
2007/07/09 22:36:45
czułem się głodny już przy elektrycznej parówce, ale przy kandyzowanej pomarańczy pociekła mi ślinka ;)
czy ktoś zna takie miejsce w Warszawie?
Hjuston umieszczam Cię w moich zakładkach i liczę na więcej takich smakowitych fotek ;)
-
2007/07/10 03:37:23
witam i zapraszam czesciej
Blog emigracyjny- krótkie historie z życia w Houston