Blog > Komentarze do wpisu

Kurnik

Kilka dni temu postanowiłam, że gdy Franek skończy 2 latka wyślę go na 2 dni w tygodniu do przedszkola. Tak po 2-3 godziny. W związku z tym, że mam tu przedszkole dosłownie za rogiem, pomyślałam sobie, że swoje poszukiwania zacznę od tego właśnie miejsca.
Wybrałyśmy się tam z Mamą czyli Babcią w zeszły czwartek. Drzwi były zamknięte na zasuwkę. Otworzyła je pani opiekunka, która szybko zaprowadziła nas do pani administracyjnej, która z kolei zaprowadziła nas do grupy 2 latków. Pani na moje oko ważyła jakies 500 kg - i nie, nie była to lekka nadwaga, ale był to klasyczny przypadek I serduszko McDonald's, co zresztą zostało później udowodnione. Do tego chodziła w rozwiązanych butach.
Pani wychowawczyni zaczęła od oprowadzania nas po pokoju / norze. Pokój był wielkości 3 metry na 4 i przeznaczony był dla 10 dzieci plus 2 panie wychowawczynie (a jedna z nich sama zajmowała 1/4 tego pokoju).  Jaka syfnia! No ludzieeee. Nasze przedszkola, do których chodziło się za komuny to był naprawdę penthouse, w porównaniu do tej stodoły. Brudno i ciasno, a te dzieci wyglądały jak kurczaki ściśnięte w klatce. Oczywiście można było klatkę otworzyć i kurczaki wypuścić na podwórko, no ale większą część dnia kurczaki spędzają w klatce (wiem, bo przecież mieszkam za rogiem).
Zabawki popsute i brudne. Cytuję moją mamę- takie ogryzki. Wiadomo, że nie każdy musi mieć ładne zabaweczki, no ale za coś się chyba płaci w tych przedszkolach?
Pani wychowawczyni mówi mi, że dzieci telewizji nie oglądają, ale raz w tygodniu puszczają im jakiś program. Później coś powiedziała o McDonald'sie i pomyślałam sobie, że może jej dobrze nie zrozumiałam i chodziło o to, że dzieci oglądają jakiś program o farmie Old McDonald'sa. Ale nie- pani potwierdziła moje obawy- raz w tygodniu dzieciom serwuje się jedzenie z Makusia. McNuggets to be exact. Podobno dzieci uwielbiają. No ludzieeeeee (poraz drugi)! Myślę, że pani '500 funtów' wyjada dzieciom te McNuggets, podobnie jak i kawałki bananów, które dzieci przynoszą sobie na lancz.
A skoro o tym mowa - powiedzcie mi czy to jest normalne, że dzieci jedzą podwieczorek na ręczniku papierowym, a nie na talerzyku? Bo mnie to jakoś poraziło po oczach. Wiadomo, że łatwiej sprzątnąć, ale przecież dziecko powinno się uczyć jeść na talerzu.
Dzieci nie wyglądały na nieszczęśliwe, ale jak pani otworzyła im zasuwę i pozwoliła wyjść z nory to pchały się jeden przez drugiego.
Kolejną 'atrakcją' były łóżeczka. Jak to moja mama mówi- takie plastikowe łopaty wielkości amerykańskiej poduszki. Normalnie pani przedszkolanka była w stanie wszystkie 10 łóżeczek wyciągnąć  z szafki  za jednym machnięciem ręki. Powiedziała nam też, że kocyki trzeba co jakiś czas prać. Naprawdę?
Jeśli chodzi o czystość to pomimo tego, że środki czystości stały na wyciągnięcie Frankowej ręki (no comments), to za czysto tam nie było. Pani sama przyznała, że odkaża zabawki raz na 2 tygodnie. Wydawało jej się to normalne.
Po wyjściu widziałyśmy jak kurczaki siedziały przy stole i dziubały podwieczorek. Każdy przynosi swoje jedzenie. To podobno normalne więc się nie dziwię, ale ja miałam w swoim komunistycznym przedszkolu kuchnię i stołówkę i bardzo lubiłam te stołówkowe obiady (oprócz zupy warzywnej, przy której się kiedyś porzygałam). Było 5 stolików, przy każdym 6 dzieci. Pani kucharka kładła na stole talerz z 6 pączkami i zawsze znalazł się taki, który polizał swojego palca i dotknął nim wszystkie kanapki wrzeszczą - ZAMAWIAM. U was też tak było?
Dzieci z tego przedszkola nie będą miały takiego wspomnienia, bo pewnie jak tylko wyłożą swoje kanapki, pani wychowawczyni odrywa połowę i zamiast zamawiam, wrzeszczy MOJE.
Pianina nie było (a my mieliśmy rytmikę i pianino i specjalną salę do rytmiki). Szatni też nie było, tylko wszystko wpychało się w takie schowki w tym malutkim pokoju. Boże- jakie to moje komunistyczne przedszkole było luksusowe! Mieliśmy nawet domofon, przez który rodzice wołali swoje dzieci gdy po nie przyszli.
Frankowi pewnie i tak by się podobało w tym kurniku (zresztą dzieciaki biegające po podwórku przedszkola też sprawiają wrażenie zadowolonych), ale mi po wyjściu z tego przedszkola trząsły się ręce.
Moja mama (która jest generalnie mało wybredna) stwierdziła, że w Polsce takie przedszkole zostałoby zamknięte przez sanepid.
Po wyjściu zaczął wrzeszczeć do nas jakiś facet w czarnym płaszczu stojący na parkingu. Hello! Hellllllllooooo! Udawałyśmy, że go nie widzimy. Ale on zbliża się w naszym kierunku. Podszedł i mówi tak- nie myślcie sobie, że jestem jakiś dziwny. Ja tak zawsze krzyczę do wszystkich dzieci. I poszedł.
I to wszystko dzieje się u mnie za rogiem ...
Mam nadzieję, że inne przedszkola będą lepsze i nikt nie będzie tam serwował Makusia.


------
Ciocia Halo podesłałą mi ostatnio link do strony, na której można sprawdzić przedszkolne przewinienia. Jakby ktoś nie znał tej strony to zapraszam TU.
środa, 20 stycznia 2010, hjuston

Polecane wpisy

  • Bull shit

    Kontynuując temat fitness, dzisiaj będzie o zajęciach z wózkami, o których pisałam kiedyś na moim drugim, podupadłym blogu. Jak wiecie zajęcia nie odbywają się

  • Lose weight

    Ogłoszenie to, pochodzi ze świateł przy zjeździe z okolic 290 i 6, ale z pewnością podobne tabliczki są na każdym innym zjeździe. Zawsze mnie fascynowały takie

  • Profesor Miodek, język polski i ja

    Parę dni temu Joanna ogłosiła się na komciach, że potrzebuje kilku chętnych, którzy mają ochotę sprawdzić swój poziom języka polskiego, a przy okazji pomóc jej

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/20 21:44:43
Horror, normalnie horror. Ktos powinien o tym przedszkolu nakrecic film do lokalnych wiadomosci.
Panie oczywiscie miala rozwiazane buty, bo pewnie nie mogla sie schylic, zeby je zawiazac. No i sprzatanie raz na 2 tygodnie.
Acha i jeszcze o jedzeniu. Wiem, ze tutaj to normalne, ze dzieci przynosz swoje do przedszkola i szkoly podstawowej, ale jakos wydaje mi sie, ze tak nie powinno byc, bo dziecko przeciez nie rozumie, ze ten ma kanapke z szynka a ja z maslem dlatego, ze mamy mniej pieniedzy. mysle, ze wszystkie powinny jesc to samo, chociaz jak widze, ze u nas w lato na pol koloniach serwuja hotdogi, mac and chees i hamburger helper to az mnie sciska.
-
hjuston
2010/01/20 21:51:58
jesli chodzi o te buty to chuba bardziej chodzilo o styl. takie rozwiazane wysokie biale adidasy z wielkimi jezorami wychodzacymi z butow.
-
2010/01/20 21:58:58
Okropnosc!!!! Teraz czekam na info o Esmeraldzie;-) tfuuu chcialam powiedziec Esperandzie.
Trzymam kciuki.
-
2010/01/20 22:25:36
Kobieto! Zapomnij o przedszkolach na wzor takiego do ktorego Ty chodzilas. Choc, nie, bo sa takie, moze nawet lepsze, wlasnie z paniami i panami specjalnie przygotowanymi do prowadzenia wartosciowych zajec muzycznych, rytmicznych, jezykowych czy jeszcze innych z dziecmi w przedszkolu. Takie przedszkola sa. To sa bardzo drogie (2 x w tygodniu po 4 godziny = 1400 miesiecznie) i ekskluzywne przedszkola. U nas (VA) takie sa. Nawet rzut beretem ode mnie.
Reszta jest moze troche lepsza od tego kurnika, w ktorym bylas, ale to troche jest standardem. I jak slysza takie komentarze jak Twoje to pocichu obgaduja mowiac ze jestesmy snobami i do tej snobistycznej europy powinnismy dzieci do przedszkoli posylac :)
Moje panny od wrzesnia wlasnie do przedszkola na 2 dni w tygodniu pojda (jak sie dostaniemy :)). :)

-
hjuston
2010/01/20 22:29:48
no wlasnie. tak myslalam, ze moge zostac posadzona o snobizm. komunistyczna snobka ;)
-
sporothrix
2010/01/20 22:40:14
No to i ja jestem komunistyczna snobka :-), bo moje przedszkole (które zresztą nadal istnieje i wygląda jeszcze piękniej, niż te sto lat temu, kiedy ja tam chodziłam) było błyszcząco czyste, z fajnymi zabawkami, z pianinem, z różnymi innymi atrakcjami, z sensownymi paniami, ze świetnym placem zabaw... Wygląda na to, że niesłusznie sądziłam, że tak po prostu powinno być :-)
To, co opisujesz, to horror jakiś.
-
2010/01/20 22:41:32
Szczęka mi opadła. No bez kitu... Rzeczywiście polskie przedszkola państwowe wydają się przy tym Hiltonami. Ja mam dość świeże wspomnienia z takowego, bo w czasie studiów uczyłam w jednym przez trzy lata angielskiego. Sale wielkie jak hangary (chyba są przepisy na temat ilości metrów kwadratowych na dziecko), jedzenie z kuchni na miejscu, wypas na podwórku codziennie jeśli tylko nie ma gradobicia ani oberwania chmury. Jak wróćimy do Polszy, to zrobię wszystko, żeby Filip dostał się właśnie tam. Trzeab będzie odświeżyć znajomość z panią dyrektor. :)
-
hjuston
2010/01/20 22:44:36
moja polska sasiadka tez byla dyrektorka 'luksusowego' polskiego przedszkola wojskowego. szkoda, ze tu jej nie ma z tym jej przedszkolem
-
2010/01/20 22:51:15
No ja mam nadzieje ze Ty to przedszkole to szerokim lukiem bedziesz omijac!! Tragedia. Moj mlodszy chodzi do takiego osiedlowego odkad skonczyl 1.5 roku i jest baardzo zadowolony. Tak mi sie przynajmniej zdaje bo jak jest chory to tez krzyczy ze chce do przedszkola a nie w domu sie kurowac.
A propos polskich przedszkoli to masz calkowita racje. Uwielbialam swoje- czyste , z duzymi salami i rytmika. Nie lubilam tylko kisielu w kubkach do picia i zupy mlecznej ( brr). A tak poza tym jedzonko bylo super. I te place zabaw.....
-
2010/01/20 22:52:50
Jeszcze dodam ze nigdy nie musialam zanosic jedzenia ... no ale place $140 tygodniowo wiec gdzies te pieniadze musza isc..
-
hjuston
2010/01/20 23:05:43
Kazka- moi znajomi placa 1400 miesiecznie za takie na caly tydzien I musza nosic swoje jedzenie. Ale to pewnie dlatwgo, ze przedszkole jest inside the loop. Mysle, ze z tym jedzeniem jest tak ze nosi sie swoje zeby sie w razie czego nie sadzic.
-
2010/01/20 23:51:41
No wlasnie- wszystko inside the loop jest drozsze:) To nie znaczy ze lepsze jak sie sama przekonalas. Moj maly tez jest tam caly dzien - czynne od 6:30 do 6:30 . No ale co zdecydowalas- bedziesz szukac gdzies dalej czy sie zniechecilas i Franek zacznie edukacje od razu w pierwszej klasie:)?
-
hjuston
2010/01/21 00:10:28
chcialam go oddac zeby przebywal z dziecmi i uczyl sie dzielic zabawkami itd. mysle, ze do 3go roku zycia bedzie chodzil tak wlasnie na 2x 2-3 godziny tygodniowo, a pozniej sie zobaczy. poki co- z kolezanka, ktora ma dziecko we franka wieku wymyslilysmy, ze podrzucamy sobie dzieci raz w tygodniu na 3 godziny. od 9 do lanczu. do kogo sie idzie, ten serwuje lancz. jesli ja zaprowadze franka do nich to mam raz w tygodniu 3 godziny dla siebie. mieszkamy 4 minuty od siebie wiec jest to rozwiazanie idealne.
natomiast jesli chodzi o przedszkole to bede szukala dalej.
-
Gość: radarek123, 166.192.99.*
2010/01/21 00:59:18
Pierwszy raz doczytalem tylko do " amerykanskie łopaty " dalej ze smiechu nie moglem a numer z " zamawianiem " pączków to klasyka i z tego co się orientuję to ogónopolska :-)
-
maya.d
2010/01/21 12:38:26
Oh, MY G O D! Przecież to zakrawa na przestępstwo! U nas tu w Irlandii nie jest idealnie, też maluchy muszą sobie przynosić tzw. snacki. No ale lunch mają gotowany na miejscu i w miarę zdrowy. No i jest czysto. A ile za taką 'przyjemność' tam u Was trzeba płacić jeśli mogę spytać? No i życzę powodzenia w znalezieniu czegoś lepszego!
-
2010/01/21 15:33:34
No ja chcialam jeszcze dodac, ze tez bardzo lubilam swoje polskie przedszkole, mimo tego, ze u Ciebie w grupie zapalila sie jednego roku choinka :)
-
2010/01/21 15:36:13
W przedszkolu mojego syna lunch byl serwowany od poniedzialku do czwartku a w piatki przynosilo sie dzieciom lunch. Sprawa z lunchem w przedszkolu polega na tym, ze aby serwowano lunch trzeba miec dodatkowe pozwolenie z sanepidu na prowadzenie kuchni i przygotowanie jedzenia.
Przedszkole mojego dziecka nie bylo w zbyt pieknym budynku ale wiekszosc pan byla mila, bylo czysto i przedszkole mialo ogromny plac zabaw - m.in. dlatego, ze bylo na zadupiu.
Problem z paniami w przedszkolu polega tu m.in. na tym, ze mimo iz rodzice placa slono czasem, to panie sa oplacane beznadziejnie wiec rozne typy sie zdarzaja.
brudzia - w tutejszych szkolach podstawowych sa stolowki i mozna kupic lunch. Moj niejadek bierze kanapki z domu bo nie bardzo podoba mu sie co tam serwuja. W naszej szkole jest nawet wybor, lunch "zwykly" i lunch "deluxe" - drozszy czyli kanapki z chick- fil-a:)
Ja nigdy do przedszkola nie chodzilam bo bylam w domu z mama ale jesli chodzi o obiady w stolowce w mojej szkole podstawowej w kraju raju to byly one beznadziejne. Ale moze to dlatego, ze to bylo w czasach kryzysu a pozniej sie poprawilo:)
-
2010/01/21 15:45:19
U nas w podstawowce obiady nie byly najgorsze, nie lubilam w sumie tylko jak byl ryz z truskawkami, a w przedszkolu to jadlam wszystko oprocz budyniu, no i pamietam, ze dwa razy byl sledz w smietanie na sniadanie, tego tez nie jadlam i nie lubilam lezakowania, bo nigdy nie moglam zasnac.
-
2010/01/21 17:32:26
Ale mnie postraszylas Hjuston..Ja wlasnie sie caly czas jeszcze zastanawiam co robic dalej i coraz bardziej sie przekonuje, ze przedszkole ( a tym bardziej zlobek) jest srednim pomyslem. A pomysl podrzucania sobie dzieciakow na 3 godz bardzo mi sie podoba!
-
Gość: Aneczka, *.hfc.comcastbusiness.net
2010/01/21 17:42:28
Z tego co piszesz to straszne ale twoja siostra juz mi mowila o twoim przezyciu ;) Moje dziecko uczeszcza do przedszkola prywatnego, tzn. kobieta w domu je prowadzi. Jest zarejestrowana i jej licencja pozwala na maks 6 dzieci (na jedna opiekunke) i co roku ma inspekcje. Co do jedzenia jak narazie to ja przynosze ale jak juz moje dziecko bedzie wszystko jadlo to wtedy juz nie musze. Kobita zapisuje kazde dziecko na "food program" ze stanu, gdzie tez ma inspekcje i to 2 w roku niespodziewane wiec musi zawsze trzymac standard czystosci i jak przechowuje jedzenie. Jestem bardzo zadowolona i moje dziecko chyba tez bo usmiech na twarzy jest. W ciagu dnia ona im organizuje czas zabawy, czas nauki, pokazy czyli "show and tell" itp. No i za usluge place $600 miesiecznie, jedyna szkoda to ze nie po polsku. A te przedszkole jest zarejestrowane????
-
atsanik
2010/01/21 18:11:49
wow, no to jednak u nas nie tak zle, choc pewnie i takie by sie znalazlo, jakby dobrze poszukac... my placimy $800 miesiecznie, w przedszkolu maja wlasna kuchnie z pania gotujaca, tak ze jedzenia nie musimy przynosic. nasze przedszkole (jak wiekszosc tutaj) to rodzaj co-op, wiec zawsze jakis wklad od rodzicow musi byc, wiec my na przyklad raz na 2 miesiace, musimy wyprac wszystkie 6 kocykow z Benka grupy, poza tym co tydzien pierzemy na wlasna reke Benkowy kocyk (tak na wszelki wypadek). niestety nie jest to miejsce idealne, ale po prawdzie nic nie jest idealne, jak trzeba oddac wlasne dziecko obcym ludziom na 8 godzin :-( nasz, jak sama wiesz, choruje bardzo czesto, a my z nim (choc to podobno powinno sie zmienic za jakis czas...). poza tym odkad zaczal chodzic do przedszkola, ma problemy skorne, szczegolnie na pupie, nie jakies straszne, ale jednak ta pupa wygladala lepiej, jak Benek byl w domu... no coz, my nie mamy innego wyjscia, musimy go tam posylac. powodzenia w szukaniu dobrego przedszkola, na pewno sa takie u Was! u nas o miejsca bardzo ciezko. niekotrzy zapisuja dzieci jeszcze w brzuchu.
-
aniabuzuk
2010/01/21 19:16:13
Moje wrazenia z poszukiwan zlobka/przedszkola tez sa nie lepsze. Odwiedzialam chyba z 5 takich mieszczacych sie w prywatnych domach i jedno takie bardziej zinstytucjonalizowane, przypominajace polski zlobek. Dwa prywatne miescily sie w piwnicach, wiec tylko kuryuazja powstrzymala mnie od odwrocenia sie na piecie i opuszczenia lokum zanim jeszcze przestapilam prog. Kolejny domowy zlobek byl prowadzony przez bardzo mile greckie panie, z babcia gotujaca codziennie, no ale co z tego, jak smierdzialo sikami i bylo brudno. To najbardziej przypominajace zlobek, bylo okay. Bez rewelacji, ale czysto, z placem zabaw i dosc mila obsluga.
Najlepszy okazal sie zlobek prowadzony przez Polke - czysciutko, jasno, plac zabaw, panie mile, zajecia z rytmiki i angielskiego, no i wszyscy mowia po polsku. Mysle, ze tam posle kiedys Zosie, bo miejsce sprawialo naprawde dobre wrazenie.
-
hjuston
2010/01/21 19:59:34
nosorozcu- ale wez sie nie martw. mysle, ze sa lepsze i na pewno i ty i ja cos znajdziemy.

brudzia- jesli chodzi o jedzenie to ja oczywiscie UWIELBIAM ryz z truskawkami i jem go do tej pory. kiedys bardzo sie ucieszylam, ze byl na obiad kompot z gruszkami. okazalo sie pozniej, ze byl to kompot z kopytkiem wrzuconym przez kolezanki do mojego kubka.

atsanik- kolezanka tez kiedys narzekala na pupe swojego dziecka, ktore chodzi do przedszkola. podobno panie opiekunki zmieniaja rzadziej pieluchy. nie wiem czy uwas jest krem na odparzenia dr smith. jesli jest to polecam. dziala natychmiastowo.

aneczka- tak. jest to przedszkole zarejestrowane.


-
2010/01/21 20:28:49
No, u nas tez trzeba sie zapisywac na samym poczatku ciazy, a macierzynski trwa przeciez rok. Normalnie tragedia.
Moze ja tez powinnam sie zapisac tak "dzust in kejs"?
-
atsanik
2010/01/21 20:47:12
hjuston: tez tak mysle, ze za rzadko zmieniaja :-( co do kremu to nie widzialam, ale poszukam. my stosujemy na pupe penaten, ale dziala tak sobie. poza tym, odkad chodzi do przedszkola, ma nie tylko odparzenia, ale od czasu do czasu cos w rodzaju liszaja, a na to pomaga tylko masc sterydowa niestety :-( ludze sie, ze jak przejdzie z infant group do toddlersow, to moze sie polepszy. rozwazamy tez i inne przedszkola, ale wiekszosc bierze dzieci od 18 miesiaca, wiec dla Benka to bylby marzec, zobaczymy...
-
Gość: Aneczka, *.hfc.comcastbusiness.net
2010/01/21 21:17:13
moze czas otworzyc wlasne przedszkole!? ;)
-
2010/01/21 22:47:45
Juz otworzylysmy BOOK CLUB:):)
-
Gość: mamut, *.dsl.hstntx.sbcglobal.net
2010/01/22 03:53:45
Nie chce mi się pisac nic na temat tego przedszkola. Może szybko o nim zapomnę.
Brudzia- przecież Ty byłas niejadkiem w przedszkolu. Pamiętasz jak ,,myłaś" uszy, po przyjściu z przedszkola, by nikt nie wyczytał, że nie zjadłaś kotleta na obiad?
-
Gość: Oczy niebieskie, 72.46.196.*
2010/01/24 04:21:23
Tak sobie czytam ten blog czasami i prosze - jestem w temacie !
Po rocznych poszukiwaniach przeczkola na 3 dni w tygodniu moj synecek ma wreszcie swoje miejsce , przestronne sloneczne czyste i pania ktora uczuc moze nie tylko w przeczkolu ale i w szkole :)
Nie chce wychodzic jak przychodzi na niego czas - co nie oznacza chyba ze zla matka jestem ???
Nim jednak znalazlam to miejsce niczym szpieg wizytowalam rozne placowki o roznych porach dnia obserwujac panie i dzieci .
Mozna ksiazke a juz na pewno blog napisac .Grube baby ,baby nie mowiace po angielsku ,groszek w wykladzinach ,zasmarkane dzieci ,ochydne smierdzace lancze .Po drugiej stronie pelna kultura , drewniane ekologiczne zabawki i dzieci w mundurkach
( tak w przeczkolu ).
Z obiadem lub bez , z robakami lub bez .
Ciekawe jest ze wszystkie w tej samej wlasciwie cenie ...
Mysle ze mozesz pojezdzic i pisac cykl o tym ..
Nie ma co sie zrazac za pierwszym podejsciem , my tuz za rogiem ( w Katy gdzie tez za 375 tys $ mozna miec taaaakie domy :)) ) znalezlismy !
Po roku stukania sie w glowe mojego malzonka ze jestem swirnieta . Taak ale jak fajne teraz posluchac codziennie nowej piosenki czy wierszyka - ktory to nie ja wbijam do glowki :)
Uklony uklony
-
2010/01/24 05:42:19
O przedszkolach amerykanskich mozna ksiazke napisac ;) Tez kiedys myslalam zeby przedszkole miedzynarodowe zalozyc, biznes rozkrecic, ale za bardzo nie mialam dobrego partnera do tego, ktory by zakasal rekawy, bo wlasny biznes to ciezka praca ;) W Philly nastepnym problemem po przedszkolu sa szkoly publiczne, sa dwie na cale miasto ktore sa dobre ( chyba do piatej, czy szostej klasy, wiec problem nie do konca rozwiazany)aby poslac tam dziecko trzeba albo mieszkac w poblizu ( w rejonie szkoly), albo wygrac loterie. Zastanawiam sie wiecdo ktorego miasta powinnismy sie przeprowadzic.
-
thernity
2010/01/27 22:47:13
masakra z tymi przedszkolami! a pomyslałby kto, ze to Hameryka przeciez, wiec powinno być wszystko takie super. Jak byłam au pair to tez dziwiłam sie, ze dzieci które prowadziłam do przedszkola musiały miec swoje jedzenie...
Wygląda na to, ze ten komunizm pod jakimiś względami nie był taki zły ;-)
-
Gość: J., *.c3-0.lem-ubr1.chi-lem.il.cable.rcn.com
2010/02/01 21:13:14
Dwojka moich dzieci chodzila tu do przedszkola - i to co Ty opisujesz troche mi nie pasuje.
Moje chodzily do Goddard School - dokladnych cen nie pamietam, ale nie bylo to wiecej niz 1000 , ( moze dla pieluchowcow troche wiecej ) za miesiac. Zarcie bylo kiepskie ale "zdrowe" i sporo - i o McD nikt nie wspominal:)
jedna nauczycielka na 6-8 dzieci, polowa ( bo dwie na pokoj) ) z master degree jakos tam w poblziu tego co robily:)

oczywiscie nasze przedszkola byly fajniejsze - no i nie kosztowaly tyle co state college :)

tak czy owak - nauczycielki sie dosc czesto zmienaily, niektore byly lepsze a niektore gorsze, ale ogolnie bylem zadowolony

polecam tez Montessori czy Chesterbrook Academy ( to nie zarty:) wiem ze te sa w wszystkich stanach, Montessori moze byc troszke drozsze ale maja dosc dobra opinie.

-
hjuston
2010/02/02 02:21:29
J.- ja nie napisalam, ze wszystkie przedszkola sa tu takie, tylko ze do takiego akurat poszlam. mam nadzieje, ze nastepne beda lepsze. juz mi pare osob przeslalo mejlem listy z propozycjami. zdaje sobie sprawe, ze za 'lepsze' (cokolwiek to oznacza) trzeba wiecej zaplacic. chodzilo mi o to, ze akurat to bylo za rogiem i pomyslalam sobie, ze byloby idealnie abym tam mogla oddac dziecko. bylo to pierwsze amerykanskiego przedszkole, ktore mialam zaszczyt odwiedzic. i akurat trafilam na to z gorszych. a o tym, ze takie istnieja pisaly takze inne osoby w komentarzach.
-
Gość: Chris, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/13 14:07:22
Chyba ja też jestem komunistyczna snobka. Moja corka chodzi do przed szkola w Polsce i ma 3 panie do kazdej klasa, wielki pokoj, nowy meble i zabawki, plac zabaw, dodatkowe zajęcie i super jedzenie especially Pierogi Day. Wychodzi ok. 400 zloty mies. Tylko trzeba mieszkać w Polsce...hee, hee

Hi Hjuston! I hope you can understand what I wrote!
Blog emigracyjny- krótkie historie z życia w Houston