piątek, 30 października 2009
Temat Halloween poruszałam ostatnio na moim drugim blogu, więc dzisiaj będzie krótko i tylko po trochu związane z Halloween. Czy słyszeliście o tym, że Walmart zaczął sprzedawać trumny?
No ale wracając do Halloween. Jednak nie przebiorę Franka za chrupka kukurydzianego, anie z świnie, bo zdecydowaliśmy że trochę bez sensu iść na te żebry cukierkowe z dzieckiem, które i tak tych cukierków nie zje.
niedziela, 25 października 2009
Tytuł notki wyszedł mi prawie jak tytuł książki J. Diamonda. Może też dostanę za nią jakiegoś Pulitzera?
Jakiś czas temu u Ani dyskutowaliśmy na temat naszych ulubionych drive thru. Dla przypomnienia napiszę, że moje ulubione to bankomaty i skrzynki pocztowe, a i do apteki ostatnio zajechałam. W Houston jest nawet kościół gdzie bez wysiadania z samochodu można dostać błogosławieństwo.
Dziś natomiast dowiedziałam się o drive thru swine flu shot gdzie jak sama nazwa wskazuje można zaszczepić się bez wysiadania z samochodu. Bardzo na czasie. Podobno ludzie stali w korku po parę godzin.








W Austin jest nawet drive thru swine flu tent, czyli namiot izolatka, do której przywozi się chorego z  objawami grypowymi.  Chodzi o to, aby ci co kaszlą nie zarazili tych, którzy przyszli do szpitala po to aby na przykład urodzić czy wsadzić sobie nogę w gips.
Jeśli chodzi o świńską grypę to ja nadal trzymam się zdrowo, aczkolwiek gdzie nie pójdziesz to wszędzie się słyszy, że ten i ten jest chory, albo tego dzieci też zachorowały. Mam nadzieję, że u was wszyscy zdrowi.



Zdjęcia z Houston Chronicle i z MSNBC.
piątek, 16 października 2009
Jako, że połowa moich hjustońskich znajomych pracuje w sektorze energetycznym przez ostatni tydzień słyszy się tylko o TYM. 'OOO - ty jesteś z Polski. Co o tym myślisz?'  Do wczoraj ten temat kojarzył mi się głównie z tym filmikiem.

CAN YOU DO THIS WITH YOUR TAP WATER? from JOSHFOX on Vimeo.



Poprosiłam więc męża (geologa czy też Nintendo geologa jak kto woli) żeby zrobił mi wykład na ten temat. No i taką właśnie mieliśmy wczoraj wieczorem randkę.
Pomyślałam sobie, że pewnie wielu z was, podobnie jak i ja, niewiele wie na ten temat. Zapraszam więc do poklikania w poniższe linki, żebyśmy wszyscy wiedzieli co może Podlasie czekać (zakładając, że znajdą tam to czego szukają).
Temat trudny, bo z jednej strony dewastacja środowiska, potencjalne zagrożenie zatrucia wody itd.  Ale z drugiej strony jakaś tam niezależność od Rosji i silniejsza pozycja na europejskim rynku energetycznym, co jak wiadomo Polsce by się przydało.
TU można obejrzeć ciekawy filmik, który przedstawia jak wszystko wygląda w teorii.


TU - prezentacja Simmonsa, który BTW jest bardziej przeciwko wydobywania gazu tą właśnie metodą. A TU Kanada zachwala swoje osiągnięcia. Zapraszam do wygłoszenia swoich opinii. Zaznaczę może tylko, że też jak większość 'ekologów' wolałabym żebyśmy wszyscy zamiast gazu i ropy używali własnych pierdzin, no ale wiadomo, że tak się nie da.

18:50, hjuston , texas
Link Komentarze (7) »
niedziela, 04 października 2009
Sąsiedzi (ci od Elvisa) zaprosili nas dzisiaj na kolejne party w garażu. Tym razem byliśmy tylko my i oni, bo Brzuchatek nie mógł przyjść.
Sąsiedzi mają ostatnio u siebie góry jedzenia. Ostatnio sąsiad pojechał do Costco i kupił kilka galonów keczupu i wiadro szparagów. Keczup to wiadomo, może się przydać. Zadecydowaliśmy, że  nakręcimy jakiś filmik z keczupem, kosiarką i kotem w roli głównej.
No ale te szparagi to zarówno oni, jak i my będziemy pewnie jeść przez rok. Mamy też dostać jakieś brzoskwinie, bo też za dużo kupili...
A na dzisiejszej imprezie też była góra żarcia. Tym razem znajomi z Luizjany przywieźli im dwa coolery żywych krabów.




Jezu ile roboty jest przy tych krabach. Choć z drugiej  strony  IMHO lepiej już paćkać się z tymi krabami niż z rakami. No i są rzeczywiście wyśmienite.




Te kraby nazywają się blue crab i jak sama nazwa wskazuje są rzeczywiście niebieskie.



Na Wikipedii jest napisane, że podobno są nawet w Bałtyku, ale nie wiem czy to prawda bo ja tam ich nigdy nie widziałam. Podobno na Zachodnim Wybrzeżu gardzi się nimi, bo za dużo roboty przy obieraniu. Na Wschodnim natomiast są dość popularne.
Ledwo się ruszam, bo zjadłam 2 kukurydze, kiełbasę z jalapenio no i te kraby. Czas na serniczek i kolejny odcinek Deadliest Catch.

PS- Czy wiedzieliście, że 8 dag mięsa krabowego zawiera dzienną dawkę witaminy B12? No, ale pewnie takie kraby z Zatoki Meksykańskiej zawierają też roczną dawkę różnego syfu, którego normalnie byśmy nie jedli.
sobota, 03 października 2009
Jakiś czas temu pokazałam wam okolicę, w której kiedyś mieszkałam. Dzisiaj ta sama okolica w wykonaniu mojej dawnej sąsiadki Wendy Wagner. Obraz idze na aukcję, z której dochód przeznaczony jest na Art Leagues Out Reach Program and Lawndale Art Center. Gdybym miała na zbyciu tysiące dolarów to chętnie bym go nabyła, no ale że nie mam to pozostaje mi to małe zdjęcie. Też dobrze.


13:57, hjuston , art
Link Komentarze (9) »
Blog emigracyjny- krótkie historie z życia w Houston