czwartki u sąsiada w blogu obok

środa, 21 kwietnia 2010
Od paru już lat jestem fanką Rebekki (pisałam o niej kiedyś TU). Polecam jej bloga nie tylko dla tych, którzy lubią popatrzeć na fajne zdjęcia. Rebekka pisze czasem o czymś interesującym. Na przykład można zapoznać się z panią. Weźcie obejrzyjcie sobie kilka ćwiczeń- tylko może nie w pracy, bo czy to w sumie nie jest taniec na rurze bez rury to ja nie wiem. Bożeeee jaki kaloryfer! Czy ona też, podobnie jak Aneta Kręglicka robi dziennie 1000 brzuszków?
Od paru dni wchodziłam na jej bloga z nadzieją, że w końcu umieści jakieś zdjęcia tych wulkanów, przez które mamy tyle problemów.
Dzisiaj w końcu wkleiła, więc pozwoliłam sobie je zalinkować.






Poza tym Rebekka trochę ostatnio dorabia i robi swetry. Postanowiłam, że w ramach pomocy biednym krajom zażyczę sobie taki sweter zrobiony przez Rebekkę na urodziny (czas oczekwiania 3 miesiące bo tylu jest chętnych). Nie wiem tylko kiedy będę go nosiła, bo jak wiadomo za chlodno to u nas nie jest.
Czy ktoś z waszych bliskich/ znajomych utknął gdzieś w podróży?


Więcej zdjęć na blogu.
niedziela, 18 stycznia 2009
Stary aktywował swojego bloga. Ponoć będą na nim kiedyś tam nawet zdjęcia Młodego. Póki co, przerobił jeden aparacik na podczerwień i pyka takie tam zdjęcia.
Zapraszam.


poniedziałek, 21 stycznia 2008
Pokazywaliśmy sobie kiedyś tam, co nosimy w torebkach. W podobnym temacie znalazłam ostatnio w sieci dość interesującą, choć niektórzy zapewne powiedzą, że zupełnie zbyteczną stronkę. fridgewatcher.com to projekt, który ma na celu pokazanie zawartości lodówek z różnych stron świata.
Polski jeszcze nie ma, więc może któryś z czytelników uratowałby nasz honor i wysłał zdjęcie lodówki niekoniecznie z musztardą i wódeczką?
Póki co, przedstawiam swoja lodówkę. Z lokalnych produktów nie widać w niej zbyt wiele, z wyjątkiem oczywiście tortillas, salsy brzoskwiniowej (w drzwiczkach) i wołowiny.
Z tak zwanych perełek mam kwiaty hibiskusa w syropie, o których pisałam kiedyś na kiwi kampervan. (Dodam, że można już w końcu tego hibiskusa kupić w Whole Foods na Kirby).
Zapraszam innych blogowiczów, z innych rejonów, do pokazania swoich spiżarni (oczywiście u siebie na blogach, albo na innych flickrach) i podlinkowania się w komentarzach.






czwartek, 04 października 2007
W dzisiajszym odcinku 'Czwartków u sąsiada w blogu obok' przedstawiam ostatnio znalezioną 'perełkę' - na bogato.
środa, 12 września 2007
Szef już nam zapowiedział, żebyśmy nie zapomnieli dzisiaj laptoków (jak to mowiała moja ŚP Babcia). A ja na jutrzejsze Czwartki u sąsiada w blogu obok proponuję lokalny blog Eryka . Blog Eryka cieszy się popularnością tylko i wyłacznie w czasie takiej właśnie pogody. Nie szkoda, bo moim zdaniem Eryk (który sam siebie na jakiejś tam podstawie nazywa - SciGuy) jest dobry tylko i wyłącznie ze zdawania relacji pogodowych. No to zaleje nas czy nie?
niedziela, 08 lipca 2007



Dla wielbicieli hot dogów pomysł na romantyczną randkę- hot-dog inaczej. Polecam też inne, równie praktyczne wynalazki.
niedziela, 17 czerwca 2007
Niewiele mam ulubionych blogów fotograficznych. Wiadomo. Jest blog Mensza, za który jestem trochę odpowiedzialna i odwiedzanie, którego oczywiście polecam. Jest Chromasia, na który także dość często zaglądam bo interesuje mnie ten człowiek. Z naszych polskich, wiadomo - Bart Pogoda . Ale blog, o którym będzie dzisiaj jest blogiem wyjątkowym, bo i zdjęcia są wyjątkowe. Mówiąc krótko, obawiam się że jest to być może jeden z moich ulubionych blogów w ogóle.
Za blogiem Stuck in Customs (btw- fantastyczna domena), kryje się Trey Ratcliff, szef firmy John Galt Games zajmującej się sprzedażą gier online. Trey mieszka w Austin, TX. Jest więc tak trochę naszym sąsiadem. Może kiedyś będzie okazja spotkać się w realu... Albo w innym supermarkecie.
Zdjęcia na blogu Treya są zewsząd. Ukraina, Nowy Jork, Indie, Włochy itd. Stąd ta nazwa domeny.
Trey używa techniki zwanej HDR. Generalnie HDR nudzi mnie jeśli jest tego zbyt wiele (czytaj- męczę się oglądając tylko i wyłącznie zdjęcia zrobione w HDR). Poza tym zdjęcia wykonane w technice HDR mogą powalać na kolana, ale mogą też być bardzo kiepskie. Z Trey'em jest chyba tak, że te jego zdjęcia z reguły powalają na kolana. Przynajmniej mnie. Dodam, że Trey jest prawie niewidomy na jedno oko, co sprawia, że widzi świat trochę inaczej niż my i może dlatego te jego zdjęcia są jakie są.


j





Normalnie inny świat. Prawda, że świetne?
piątek, 11 maja 2007



W dzisiajeszym odcinku z serii Czwartki (wiem, że dzisiaj jest piątek) u siąsiada z blogu obok przedstawiam wam młody blog Atari2600,  który dla niektórych może się wydać "waste of space", a niektórym (takim jak ja) może przypomnieć wspaniałe chwile spędzone przed monitorem komputera, a właściwie przed telewizorem.
Ols przypomniał mi o mojej młodzieńczej miłości czyli o moim komputerze Atari 65XE (zdjęcie powyżej). Taki właśnie miałam. Wgrywałam sobie na niego różne gry, ale moją ulubiona była zdecydowanie gra Zorro, której nie mogłam przejść przez bardzo długi czas. Grę Zorro można sobie zobaczyć TU.
Czy ktoś z was miał Atari? A może Spectrum? Na Spectrum grałam dwa razy w tygodniu na kółku szachowym. Najpierw graliśmy w szachy z kompem, a potem przez pół godziny mogliśmy pograć w grę o jakimś magiku, której też nie mogłam przejść.
Później, jak miałam już peceta to byłam uzależniona od Wolfensteina, a jeszcze później od Cywilizacji. Obecnia nie gram w nic. PlayStation mnie nie kręci. Nie mam czasu na takie pierdoły.
A wy gracie?

piątek, 13 kwietnia 2007
Dzisiaj w naszej co tygodniowej serii Czwartki u sąsiada w blogu obok, pragnę przedstawić jeden z moich ulubionych blogów na bloksie- Blog Inżyniera Luzaka - Ludzie kontra ludzie. Trudno jest mi się czasem połapać o co już chodzi w tym komiksie (komiks można poczytać gdy kliknie się na kategorię wszystkie), ale czytam mimo wszystko. Ostatnio jednak, Inżynier zapoczątkował nową kategorię dydaktyczno - naukową "Zbrodniarz tygodnia". Kategoria ta jest bardziej sensowna i zrozumiała dla tak zwanych ludzi prosto z ulicy. Inżynier w sposób przystępny nawet dla osób bez doktoratów (w końcu sam Luzak jest "tylko" inżynierem) rozważa bardzo trudne i jakże ważne tematy typu choroby czy też prawdopodobieństwo śmierci w wypadku lotniczym.  Generalnie  wieje od tej kategorii czarnym pesymizmem.
Na zakończenie pragnę życzyć powodzenia tym, którzy planują dzisiaj podróż lotniczą. Szczęście może im być bowiem potrzebne, bo przecież dzisiaj piątek 13-go.
czwartek, 01 lutego 2007
Czekam aż mi ktoś z Bloxa usnie ten mój wpis spod spodu, bo coś się schrzaniło. Ale zanim oni tam naprawią to ja wklejam kopię, żeby można było komentować jakby ktoś chciał.
----------------------
Dzisiaj będzie o blogach amerykańskich. Zazwyczaj jest o jednym blogu, ale nie mogę się zdecydować. Mam swoje dwa ulubione (oprócz oczywiście mojego).
Pierwszy z nich pochodzi z największego polskiego miasta - z Chicago. A drugi też z nad Wielkich Jezior, z AA. (Z Ann Arbor, a nie z klubu Anonimowego Alkoholika). Oba blogi są bardzo różne. Ania na swoim opowiada o wydarzeniach nie tylko z Chicago, ale także generalnie ze Stanów. Opowiada dowcipnie, z jak to się mówi akcentami humorystycznymi. Czasem ją krew zalewa, czasem ma zły dzień, ale zawsze dobrze się czyta.
Myślę, że jakbym mieszkała w Chicago to co jakiś czas spotkałybyśmy się na cieście lub winku. Ba, może nawet wyskoczyłybyśmy sobie na mani pedi.
Natomiast jeśli chodzi o drugi blog. Blog Scarlett O'Hary, to chyba czytałabym go nawet gdyby był blogiem nie ze Stanów. Nie tylko dlatego, że spodobał mi się nick autorki (Przeminęło z Wiatrem, które to wspominał ostatnio Tomasz Olbratowski, widziałam z jakieś 20 razy), i nie tylko dlatego, że przygody bohaterki tak trochę przypominają mi moje początki w Stanach. (Pomimo tego, że ja zaczynałam w restauracji, a nie na uniwerku).
No ale, nie trzymajmy się takich drobiazgów. Blog Scarlett lubię, bo jak mało kto w dzisiejszych czasach, pisze z sensem. Jej posty trzymają się kupy. Są krótkie, ale mają rozwinięcie, zakończenie i koniec. (Czego mi czasem brakuje). Potrafi w dwóch zdaniach opowiedzieć zabawną historię. Do tego raz na jakiś czas można w tym blogu znaleźć coś po łacinie i muszę sobie sprawdzać po sieci, co autorka chciała nam powiedzieć. Cholernie mi się to podoba. Łaciny nie znam i nie żałuję- bardziej w życiu interesuje mnie SQL i CSS, no ale przecież nie można być ignorantem i udawać, że się wie jak się nie wie. Tak więc dziekuję ci Scarlett za rozrywki intelektualne.
Jednego mi tylko w tej Hameryce brakuje, a mianowicie dialogu z czytelnikiem. No ale jak to mi kiedyś jeden kolega powiedział cytuję: w życiu kochana, nie może być zawsze tak jak ty chcesz. Zakończę więc stwierdzeniem, że bez względu na to czy dialog będzie, czy nie będzie blog ten będę czytała nadal.
No to narazie- spadam na wirtualne winko do Chicago.

czwartek, 18 stycznia 2007
Dzisiaj poraz ostatni będzie znowu o jedzeniu.
Ci, którzy mnie znają wiedzą jak ważna jest dla mnie kuchnia meksykańska, a przede wszystkim burrito. O tym jak bardzo lubię burrito pisałam dawno temu. Polecam.
Burrito blog jest jednym z tych blogów podczas czytania, których pluję sobie w twarz i krzyczę - dlaczego to nie ty zaczęłaś pisać  takiego świetnego bloga?
Czy blog o pierogach, czy też innych polskich pączkach też  osiągnąłby taki sukces?

czwartek, 11 stycznia 2007
Dzisiaj blog, który jakoś mnie zafascynował. Zafascynował mnie na tyle, że sama się zastanawiam czy nie otworzyć sobie właśnie takiego bloga. Blog jest prosty, z sensem (to znaczy wiadomo o co chodzi), tylko komentarze jakieś takie mało twórcze. Brakuje mi dyskusji związanej z potrawami. Jakiejś historii czy coś w tym stylu. Domyślam się jednak, że właściciel tego bloga miał inną wizję i nic mi do tego.
Generalnie w blogu obiad.blog.pl chodzi o to aby ludzie przysyłali zdjęcia obiadów. Nie wiem czemu, ale lubię sobie popatrzeć co kto je. Tak już mam, że lubię blogi kulinarne.
Pozdrawiam więc właściciela obiadku i dołączam zdjęcie mojego obiadu w zestawie: cowboy burger, ziemniaczki z bułgarską pastą paprykową Zergut i szparagi. Wiem, że nie wygląda to zbyt estetycznie, ale cóż - nie każdego dnia się je sushi.
Na popitkę szklaneczka Bourdeaux, bo przecież każdy wie, że czerwone wino jest dobre na serce.



czwartek, 21 grudnia 2006
W dzisiejszym odcinku czwartkowej serii proponuję wam odwiedzenie Kuby. Ale nie chodzi mi o Kubę krainę gorącą, tylko Kubę, sąsiada z blogu obok. Kuba proszę ja was rozpruwa nam usługi na czynniki pierwsze. Zawstydza i wychwala.
Lubię czytać ten jego blog, pomaga mi wyobrazić sobie jak to się szybko wszystko zmienia w Polsce. Proponowałabym bym Kubie aby napisał coś o usługach dla kobiet, bo nas, babeczki, motoryzacja zniechęca.
Zapisałam się do RSS Customer Service i wam też polecam.

czwartek, 07 grudnia 2006
I znowu czwartek. W dzisiejszym odcinku chciałabym przedstawić kolejny blog, na który od czasu do czasu zaglądam. Jest to blog na stronach Polityki- Bye Bye Poland.
Wsadziłam sobie ten blog do mojego czytnika RSS i czytam. I z każdym postem obiecuję sobie, że to ostatni raz, że więcej już nie będę tego czytała tego narzekania i wybrzydzania, że szkoda czasu, nerwów itd. Ale czytam, bo łudzę się, że może pani Kasia Zielonka pojawi się poraz kolejny. Podobały mi się jej teksty. Były mało napuszone. Ale Pani Kasia Zielonka zniknęła gdzieś bez śladu i nie pisze (no chyba, że pisze pod innym pseudo i ja jeszcze nie rozszyfrowałam pod którym). Zniknęła, a ja za każdym razem jak przeczytam kolejny tekst doznaję głębokiego rozczarowania. Bo reszta tekstów może i jest niezła stylowo, językowo itepe, ale niestety jakoś taka trochę odpychająca.
Czasem myślę sobie, że to życie Polaków w Londynie (niektóre teksty są spoza Londynu) musi być szalenie ciekawe. Zastanawiam się nad tym dość często. Przecież sooner or later będziemy się tam przeprowadzać. Tak więc chciałam się dowiedzieć jacy są ci Polacy w Londynie?
Polacy jak widać po wpisach i komentarzach dzielą się tam bowiem na English Wannabes- to ci, którzy wstydzą się za rodaków, którzy uważają się za lepszych, mniej śmierdzących, a którym mimo wszystko słoma z butów wychodzi. I tych gorszych, śmierdzących, załamanych, nie znających języka, w "obsikanych spodniach".
No ale na szczęście są jeszcze tacy zupełnie normalni jak pani Kasia Zielonka. Mam nadzieję, że takich jak ona jest tam więcej.
Czasem czytanie tego bloga przypomina mi opowieści o Polakach w Chicago, czy też w Detroit. Czy ktoś widzi podbieństwo?
Zajrzyjcie, oceńcie i zagłosujcie...


czwartek, 30 listopada 2006
Otwieram nowy cykl. Każdego czwartku będę opisywać blogi, które odwiedzam.
Tak więc blogi strzeżcie się, bo nadchodzę.
Zaczynam od jednego z najlepszych blogów na bloxie, a mianowicie lonegunman.
Jeśli chodzi o grafikę to powiedzmy sobie szczerze- poprzedni pasek z kurą był lepszy. Widać natomiast, że chłopak się stara. Zmienia, modyfikuje. Ale nie doceniam tego gdyż wiem, że robi to wszystko wtedy kiedy powinien pracować.
Czytam go na bieżąco. Czytam go każdego dnia. Czytam po znajomości, bo znam go prawie, że od małego.
Czytam posty o kosmitach- są szaleni interesujące. O Thorgalu też. Polecam wszystkim także czytanie komantarzy, są szaleni interesujące, i do tego napisane w świetnym stylu. Dowcipnie, elokwentnie i z poczuciem wyjątkowego smaku (jest to bardzo rzadko spotykane na bloxie).

Zapraszam was więc do odwiedzenia tego świetnego bloga i ocenienia: 5 - bomba - 1 załamka. Komentarze mile widziane. Szczególnie te pozytywne. Zastanawia mnie jedynie fakt skąd autor bierze te wszystkie jakże interesujące informacje? Nie zapomnijcie dodać tego bloga do ulubionych!

Blog emigracyjny- krótkie historie z życia w Houston